Ośrodek Szkolno - Wychowawczy w Łosicach

LUBIMY JEŹDZIĆ ROWERAMI

Email Drukuj PDF

altW wachlarz imprez rekreacyjno-sportowych naszej placówki wpisały się rajdy rowerowe. Pierwszy z nich do Drohiczyna odbył się jeszcze przed wakacjami. Wtedy to przez trzy dni podziwialiśmy z roweru piękno Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego przejeżdżając 180 km. Przy tej okazji dziękujemy łosickim radnym powiatowym którzy byli sponsorami tego rajdu. W dniach 17-19 września 2014 r. zorganizowaliśmy drugi trzydniowy harcerski rajd rowerowy nad Bug. Współorganizatorką obu przedsięwzięć była zaprzyjaźniona z naszą placówką Pani Wanda Frączek. Celem rajdu było upowszechnianie form aktywnego wypoczynku,  podnoszenie sprawności  fizycznej naszych wychowanków oraz rozbudzanie zainteresowań otaczającą nas nadbużańską przyrodą.

            Dzięki druhnie Agnieszce Jakoniuk impreza była wspaniale przygotowana i działo się wiele dobrego. W rajdzie wzięło udział 17 harcerzy z 6 opiekunami. Kadra kierownicza Ośrodka dołożyła wszelkich starań, aby pomóc w organizacji imprezy. Opracowane trasy i zaprezentowane przez druhnę Wandę atrakcje sprawiły, że jeszcze przez długi czas będziemy się szczerze uśmiechać do naszych rajdowych wspomnień.

 

Od momentu startu z Łosic pierwszym celem stała się przeprawa promowa przez rzekę Bug do Mielnika. Wszyscy bardzo dzielnie przemierzyli ten niełatwy etap trasy. Po drodze na parkingu  w Zabużu spotkaliśmy uczestników rajdu rowerowego  z Gimnazjum nr 2 w Łosicach, ale nasze drogi się rozeszły. My pojechaliśmy prosto w stronę przeprawy promowej, a gimnazjaliści skręcili na swoją kwaterę do Klepaczewa. Przed wjazdem na prom czekał na nas  gorący i pyszny obiad, który przywiózł Pan Tadeusz. A był tym smaczniejszy, że zjedliśmy go na świeżym powietrzu podziwiając nadbużańskie krajobrazy. Gdy się przeprawiliśmy już na drugą stronę rzeki mogliśmy ruszyć w dalszą drogę malowniczymi ścieżkami, rozświetlonymi blaskiem słońca. Zmierzaliśmy do  Niemirowa pozdrawiając napotykanych mieszkańców, czasami prosząc o poszukanie w garażu np. śruby, aby móc dokręcić zgubiony pedał. I chociaż Pan dyrektor miał w sakwie  dobrze przygotowany serwis, to zdarzały się niestety bardzo nietypowe techniczne usterki. I wtedy doświadczaliśmy ogromnej życzliwości ludzi, którzy okazywali swą bezinteresowność. W Niemirowie przeprawiliśmy się przez rzekę, aby dotrzeć do naszego obozowiska w Gnojnie. Tam zjedliśmy kolację, wzięliśmy prysznic i każdy w mgnieniu oka zasnął w swoim śpiworze. Następnego dnia ok. godz. 9 wyruszyliśmy w kierunku Stadniny Koni  do Janowa Podlaskiego. Na miejscu podziwialiśmy konie arabskie na wybiegu, w galopie oraz te , które biegały  w ,,karuzeli”. Obiad jedliśmy pod starymi dębami na łące,  w bardzo charakterystycznej nadbużańskiej otwartej przestrzeni, ale otoczonej w ogromnej odległości ciągnącymi się wokół lasami. Och, jak tam  pachniało tatarakiem! Dotarliśmy wreszcie do granicy polsko-białoruskiej na Bugu w rezerwacie Łęg Dębowy. I znowu mieliśmy niespodziankę, bo tym razem pękła dętka z nietypowym wentylem. W zakupie nowej dętki pomógł nam przebywający tam nasz znajomy Pan Maciej F., za co serdecznie jemu podziękowaliśmy. Cała ,,operacja”  trwała może godzinę, ale my się nie nudziliśmy, żartowaliśmy, robiliśmy zdjęcia. Niezmordowany Pan dyrektor po przykręceniu koła nadal ,,zarażał” dobrym humorem i przebrał się za Beduina, aby dotrzymać towarzystwa Damianowi, którego trochę rozbolała głowa. Śmiech jak zawsze jest przecież dobry na wszystko! W drodze powrotnej do obozowiska wstąpiliśmy do miasteczka na lody. A gdy już dotarliśmy do obozowiska trzeba było jeszcze nazbierać drewna na ognisko. W tym celu udaliśmy się do lasu nad rzekę, a przy okazji mieliśmy przyjemność obejrzeć z bardzo wysokiej skarpy  malownicze Zakole Bugu oraz porozmawiać z wędkarzami, którzy pokazali nam złowione przez siebie ryby. Po powrocie otuleni już ciepłem roztańczonych iskierek ogniska i smakowitym zapachem pieczonych kiełbasek powspominaliśmy dzisiejszy dzień, po czym znowu spiesznie wskoczyliśmy do śpiworów. A rano zaraz po śniadaniu sprawnie ruszyliśmy w drogę powrotną do Łosic przez Konstantynów. Byliśmy w tak dobrej kondycji, że moglibyśmy pojechać jeszcze o wiele, wiele dalej.

Ciekawostka. W rajdzie uczestniczyła duża grupa nowych uczniów, którzy w tym roku szkolnym przybyli do naszej placówki oraz kilku najmłodszych wychowanków ośrodka. Wszyscy spisali się na medal ! Aaaaa, i jak zwykle całymi dniami świeciło nam słońce. Do zobaczenia na następnym harcerskim rajdzie z Panią Wandzią.  Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej GALERII.

 Z harcerskim pozdrowieniem CZUWAJ!

Dedicated Cloud Hosting for your business with Joomla ready to go. Launch your online home with CloudAccess.net.